|
. O INDIACH
Czyścibuty nad Paliką
Kim on może być? Kiwnąłem przecząco głową.
- Jestem doktorem od uszu.
Nie podobało mi się to: buty, owszem, ale uszy? Nie, mowy nie ma. Milczałem.
- Dawno pan w Delhi?
- Od dwóch dni.
- A widział już pan Agrę? Taj Mahal?
- Nie, ale się wybieram.
- To ja sprawię, że pan nie tylko je zobaczy, ale i usłyszy. Wszystko pan usłyszy! Wyczyszczę panu uszy!
- Ale ja nie chcę!
- Przecież to nic nie boli! Proszę zobaczyć.
Sprawdzonym ruchem wysunął drut spod czapki i błyskawicznie wcisnął go w ucho mojego pucybuta. Ten skrzywił się, ale tylko na moment; zaraz jego twarz pokrył wymuszony uśmiech.
- To naprawdę nic nie boli, sir! I proszę, ile miał tego w uchu!
Nie chciałem patrzeć na brudną watę, odwróciłem głowę,.
- Nie, nie, dziękuję, nie trzeba.
Specjalista od czyszczenia uszu nie ustępował.
- Niech pan patrzy, sir! Tu mam wpisy od moich klientów!
Mimo protestów podetknął mi pod nos obśliniony notes z pozawijanymi rogami. Przeczytałem, że jakiś Chris polecał każdemu tego człowieka: "Nie miałem pojęcia, co mam w uszach, dopóki on mi ich nie wyczyścił."
- Sir, pana buty mają ścięte obcasy - zauważył pierwszy pucybut. - Może pan nogę złamać. Trzeba je naprawić, zaraz to zrobię.
« wstecz | ciąg dalszy » |