Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: aktualnie
.: o mediach
.: o Ukrainie
.: o Indiach
.: o Sri Lance

. O MEDIACH

Wyjście Cimoszewicza
- manipulacja mediów

Poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza” nie tylko nie spróbowała przywrócić sobotniemu wydarzeniu właściwych proporcji, ale w tym samym, tabloidowym stylu poszła za ciosem: na podstawie stronniczo przedstawionego opisu zdarzeń w błyskawicznym sondażu PBS (niedziela, telefony do 500 dorosłych osób) spytała Polaków o opinię o zachowaniu Cimoszewicza przed komisją i o to, jak wpłynie ono na jego poparcie w przedwyborczych sondażach (czyli sondaż o sondażach, też ładna sztuczka). Tytuł miał odzwierciedlać przekonanie Polaków: „Nie spodobała się nam zagrywka Cimoszewicza”, podtytuł tworzył fakt medialny: „Polacy źle ocenili zachowanie Włodzimierza Cimoszewicza przed komisją śledczą”, bo tak odpowiedziało 58 procent pytanych, a 54 procent przewidziało, że poparcie dla kandydatury Cimoszewicza zmniejszy się.

W ten sposób manipulacja medialna zajęła kolejne piętro: nierzetelny opis rzeczywistości miał ukształtować fałszywą opinię o niej, która miała stać się faktem. Udało się, ale nie na długo, bo tego samego dnia telewizyjne „Wiadomości” podały wyniki swojego badania OBOP-u, tym razem na tysiącu respondentów. Cimoszewicza poparło w nim 35 procent Polaków, o osiem procent więcej niż dwa tygodnie temu. Niesłychane według mediów zachowanie świadka na komisji jakoś mu nie zaszkodziło. „Gazeta” doniosła o tym nazajutrz, także na pierwszej stronie, ale już nie na cztery, tylko na jedną szpaltę. Tego, że wczorajszy tytuł dotyczył bardziej redaktorów „Gazety”, niż ogółu obywateli, nie napisała.

Wpadka „Wyborczej”, choć mitygowana jednoczesnym zamieszczeniem obrony postępowania Cimoszewicza przezWaldemara Kuczyńskiego, była kolejną z czarnej serii, jaka od pewnego czasu trwa w polskiej prasie. Należy do niej opublikowanie na tych łamach niesprawdzonej informacji kaprala SB Kosiby o rzekomej współpracy z nim Andrzeja Przewoźnika, potencjalnego kandydata na szefa IPN-u, której nie potwierdził nawet jej twórca, ale stwierdzili to dziennikarze innych mediów, już po jej opublikowaniu. Tu za figowy listek mógłby służyć felieton Maćka Łukasiewicza z pytaniem kto i dlaczego wykopał kwit na Przewoźnika, gdyby znalazło się w nim choć słowo krytyki wobec kolegów, którymi tak długo kierował. Konkurencja w odruchu rozpaczy i zemsty wydała swojego informatora, który dostarczył „Gazecie” fałszywej informacji o gangu w Komendzie Głównej policji, ale była to kosztowna forma sprostowania – bo w dziennikarstwie za ochronę informatora idzie się nawet siedzieć, co akurat ma miejsce w USA, gdzie ta ochrona nie ma kodeksowego umocowania tak jak w Polsce.

« wstecz | ciąg dalszy »

:: Wyjście Cimoszewicza
    - manipulacja mediów
:: Heroldzi czy wyrobnicy
:: Prędzej pójdą siedzieć
:: Znaczenie dobrej wiary
:: Wolność słowa jako
   powinność obywatelska
:: Kamil, trzymaj się!
:: Niezależność mediów
strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005-2011 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.