Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: aktualnie
.: o mediach
.: o Ukrainie
.: o Indiach
.: o Sri Lance

. O MEDIACH

Heroldzi czy wyrobnicy?

- U nas osiemdziesiąt procent wynagrodzeń dziennikarskich idzie pod stołem, w kopercie – wyznawała koleżanka z Moskwy. - Tak robią wszyscy, inaczej podatki zabiłyby biznes. Norwedzy, Szwedzi, Niemcy otwierali oczy ze zdumienia: -To nasi wydawcy też tak postępują? Coś jednak do nich wcześniej docierało, skoro jeden z autorów raportu EFJ, Michael Klehm, powiedział mi z oburzeniem - Polska spółka Axel Springer, wydawca waszego „Bilda”, popełniła niewybaczalny błąd: w umowach zatrudniających jego dziennikarzy zawarła punkt nakazujący im utrzymywanie swoich pensji w tajemnicy. Kiedy wyjaśniłem mu, że jest to standardowa polityka wszystkich właścicieli mediów w Polsce, był oburzony: - W Niemczech to niewyobrażalne! Jak w tych warunkach można domagać się podwyżek w ramach układu zbiorowego? Tym razem to ja otworzyłem szeroko oczy: - Jakiego układu? Nasz nie obowiązuje już od połowy lat dziewięćdziesiątych, nie ma go kto zawrzeć, a pracodawcy mówią: nic ponad kodeks pracy, choć i jego wymogów, dotyczących na przykład czasu pracy, nagminnie nie przestrzegają.

Celem spotkania w stolicy Estonii była wymiana doświadczeń w tworzeniu europejskich rad zakładowych (ERZ) w mediach. Europejskie rady zakładowe to struktury obligatoryjne, niezależne od związków zawodowych, które trzeba utworzyć we wszystkich przedsiębiorstwach tego samego właściciela, jeśli działają one co najmniej w dwóch krajach Unii (Norwegia przyjmuje to ustawodawstwo). Przedstawiciele rady mają prawo do uczestnictwa w posiedzeniach zarządów gdzie muszą być informowani o tym, co się dzieje w firmie, a najważniejsze zamierzenia trzeba z nimi konsultować. W porównaniu z uprawnieniami związków zawodowych to niewiele, ale o niebo więcej niż nic, obowiązujące tam, gdzie związków w ogólne nie udaje się powołać.

Przykłady dobrego działania ERZ pochodziły z przedsiębiorstw norweskiej Orkli, gdzie od dwóch lat udało się do nich włączyć polskich przedstawicieli pracowników z jej 11 tytułów Polsce, z „Rzeczpospolitą” na czele. Z pewnością pomógł w tym fakt, że w większości orklowskich gazet istniały jednak związki zawodowe (Solidarność lub Syndykat Dziennikarzy Polskich) a także działały lokalne oddziały SDP, na których w pierwszej fazie oparła się działalność organizująca reprezentację pracowniczą. I tak jednak by doszło do jej powołania trzeba było dwóch lat pracy, kilkunastu oficjalnych spotkań w redakcjach, ale i pół-konspiracyjnych rozmów w lokalach na mieście, dwóch konferencji w Warszawie, protestów redaktorów naczelnych oskarżających związek dziennikarzy norweskich o wtrącanie się w „suwerenne sprawy” polskich redakcji oraz odejścia z pracy dziennikarza, który zaangażował się w tworzenie nowej struktury.

« wstecz | ciąg dalszy »

:: Wyjście Cimoszewicza
    - manipulacja mediów
:: Heroldzi czy wyrobnicy
:: Prędzej pójdą siedzieć
:: Znaczenie dobrej wiary
:: Wolność słowa jako
   powinność obywatelska
:: Kamil, trzymaj się!
:: Niezależność mediów
strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005-2011 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.