|
. O MEDIACH
NIEZALEŻNOŚĆ MEDIÓW
(wywiad dla „Życia”)
W takim razie jak to do końca jest z tą niezależnością mediów? Przecież po pierwsze każdy dziennikarz czy wydawca ma jakieś poglądy, kieruje się jakimiś zasadami, a po drugie istnieje system koncesji, zezwoleń, których przydzielenie tak naprawdę zależy od grupy polityków czyli pośrednio właśnie od tego, czy zainteresowany ma akurat odpowiednie poglądy. Czy w takim systemie istnieje szansa na naprawdę niezależne media?
Zaraz, trochę pan upraszcza. Po pierwsze mamy konstytucyjny zakaz cenzury. Po drugie warunki koncesjonowania mediów są dokładnie określone. Przy rejestracji tytułu prasowego sąd nie ma prawa pytać o profil pisma, czy też o poglądy, jakie będzie tam pan prezentował. Ustawa określa, co musi być we wniosku i niczego nie trzeba poza tym; a wydawanie pisma można rozpocząć w miesiąc od jego złożenia – to zabezpiecza przed blokowaniem decyzji. Są więc istotne gwarancje wolności słowa.
Z mediami elektronicznymi już tak prosto nie jest.
Zgoda, jest KRRiTV zakotwiczona w konstytucji, potrzebne są licencje. To jest bardziej skomplikowane, ale też nie ma zapisów uzależniających ich wydanie od kierunku politycznego nadawcy.
Co zrobić, żeby to uprościć?
Na świecie media elektroniczne są pod jakąś kontrolą państwa. Jest kilka modeli działania tych mediów; w uproszczeniu można mówić o na europejskim i amerykańskim. Te pierwsze preferują media publiczne, finansowane przynajmniej w części z budżetu. W modelu amerykańskim tego nie ma, ich rolę częściowo przejmują nadawcy niekomercyjni – stacje uniwersyteckie, National Public Radio, kongresowa telewizja C-SPAN. Co prawda kocham Amerykę, ale nie uważam, że trzeba przenosić do nas wszystkie tamtejsze rozwiązania. O wiele bliżej nam do tradycji europejskiej, dlatego sądzę że nie można po prostu zaorać telewizji publicznej, choć dzisiejsza TVP jest jej zaprzeczeniem. Ale to inna kwestia.
« wstecz | ciąg dalszy » |