|
. O MEDIACH
NIEZALEŻNOŚĆ MEDIÓW
(wywiad dla „Życia”)
To zatrzymajmy się przy niej. Czy nie uważa Pan, że niezależnie od tego, kto akurat będzie przy władzy, media publiczne i tak będą „propagandową tubą rządu”, a dziennikarze tam pracujący takimi „urzędnikami ds. informacji”?
To ja panu przypomnę okres telewizji Walendziaka, kiedy było akurat przeciwnie. A BBC, która o różne rzeczy jest oskarżana, ale na pewno nie o sprzyjanie rządowi? Przecież premier Blair jest na nich wściekły, choć - idąc za pana rozumowaniem - to jest jego medium, bo finansowane budżetu. Ale niezależność BBC oparta jest na kilkusetletniej, demokratycznej brytyjskiej tradycji, tej od strzyżenia trawników. My tyle czasu nie mamy.
Jeśli jednak w TVP będzie normalny, czyli konkursowy dobór kadr, to ich jakość poprawi się. I choć dalej będą naciski polityków (- Jak można rządzić bez jednego chociaż programu telewizyjnego? - pyta pani senator Szyszkowska z SLD), to programy informacyjne i publicystyka staną się uczciwsze, bo dziennikarze z natury dążą do prawdy.
Jeżeli politycy usłyszą od nowych władz TVP, że to jest czwarta władza, a nie pierwsza czy druga, że w studiu są gośćmi, a nie gospodarzami, i że czasy, gdy była to tuba propagandowa i pas do mas, bezpowrotnie minęły, to TVP ma szansę wybić się na niezależność.
Proszę zauważyć różnicę między niezależnością „Rzeczpospolitej” (48 proc. własności Skarbu Państwa), a telewizją publiczną (w 100% własność Skarbu Państwa). To jest przepaść. Własność to nie wszystko. O niezależności decyduje dobór ludzi.
Myślę, że w sprawie telewizji publicznej błąd pierwotny tkwi w składzie KRRiTV. Układ politycznych nominantów przekłada się na radę nadzorczą i zarząd TVP i schodzi w dół, aż do poziomu reportera. Najlepsi są tacy, którzy zrobią wszystko - jak laureat SDP-owskiej Hieny Roku, redaktor Orcholski.
« wstecz | ciąg dalszy » |