|
. O UKRAINIE
Dziennik obserwatora
Piątek, 19 listopada, Odessa
Z Kijowa do Odessy przyjechaliśmy pociągiem. W moim była Iwona z OBWE, miła blondynka, świetna Amerykanka, podróżniczka po całym świecie i James, Amerykanin, przyznający się do 20 lat pracy w Departamencie Stanu (do CIA przyznać by się nie mógł) - a teraz handluje łodziami, ojciec trzech synów. Każdy wyciąga butelkę, dziewczyny mają chleb i ser na zakąskę i podróż schodzi błyskawicznie, bo są jeszcze rozmowy z Ukraińcami na korytarzu i odwiedziny w innych przedziałach. Żaden lot nie umywa się do starej, poczciwej podróży koleją.
Miasto jest rzeczywiście niezwykłe: wiele pięknych, XIX-wiecznych odnowionych kamienic, wspaniałe sklepy, pełne prowokacyjnych ubrań, wszystkie światowe marki. Podobno żyją tu 142 narodowości. Lśni nowością meczet, choć formalnie to tylko centrum kultury islamskiej, cerkwie także odnowione, a w niedalekim Jużnym - mieście zbudowanym zaledwie 25 lat temu - jest także nowa cerkiew, ale już za granicą miasta, bo nie było dla niej miejsca w środku. Nowa Huta się kłania.
Pod wieczór, w okolicy słynnych schodów Potiomkina, pod urzędem miejskim gdzie trwa narada dyrektorów szkół, trafiamy na manifestację na rzecz Juszczenki. Transparenty "Przecz z martwymi duszami", nagłośnienie, ulotki. Ale uczestnicy pochodzą głównie z poza Odessy, z zachodniej Ukrainy, o co starannie wypytuje nasza przewodniczka Lila. Wygląda, że jest o wiele bardziej patriotką Odessy, niż Ukrainy. Oprowadza nas po mieście, które zna doskonale ale w ciemnościach - poza skrzyżowaniami nie ma tu ulicznych latarni - niewiele jesteśmy w stanie zobaczyć, a chodniki są w tragicznym stanie. W ich dziurach, drążonych w wielu warstwach asfaltu, można naprawdę połamać nogi.
To ostatni wieczór, kiedy można prowadzić kampanię wyborcza, więc oglądam ją w telewizji, na pierwszym, głównym kanale. O 20.10 jest wystąpienie premiera Janukowycza, który namawia do głosowania na siebie. Potem godzina reklam wyborczych. Trzy razy idzie ten sam klip Juszczenki, cala reszta to Janukowycz w postaci wypowiedzi sław sportu, kultury, osób znanych, którzy przyszłość swoją i kraju widzą tylko z Janukowyczem.
O 21:00 główny dziennik, przy którym czasy propagandy sukcesu Macieja Szczepańskiego to przedszkole. Na trzy kwadranse programu poświęconego w całości wyborom, Juszczenko wspomniany jest trzy razy: za pierwszym jakiś deputowany wypomina mu, że nazwał kogoś faszystą, po raz drugi w relacji z obrad komisji lekarskiej, która nie jest w stanie potwierdzić faktu jego zatrucia (wojskowa gadzinówka wprost pisze, że wylądował w wiedeńskim szpitalu z przepicia), po raz trzeci gdy jakiś naukowiec peroruje o niedopuszczalności czarnej propagandy kandydata Juszczenki, który posługuje się hasłem o "przegonieniu bandytów" (o tym, że chodzi o Janukowycza, który siedział w więzieniu, oczywiście ani słowa). Kijowski taksówkarz opowiadał mi jak nie został milicjantem, bo jego brat miał wyrok w zawieszeniu za chuligaństwo. A Janukowycz siedział i proszę - jest premier, a chce być prezydentem - oburzał się, choć wcale nie był za Juszczenką.
Cała reszta dziennika to najważniejsze informacje z życia Ukrainy: premier Janukowycz przyjmuje delegacje rosyjską i amerykańską, które przyjechały na wybory; premier Janukowycz spotyka się z samorządowcami i mówi do nich długo, a oni powiewają jego kolorami - białym i niebieskim; związki zawodowe ogłaszają, że są za premierem Janukowyczem (to żaden news, mówią to od dawna); narada dyrektorów wielkich zakładów pracy, którzy są za kandydatem Janukowyczem; przywódca rosyjskich komunistów Ziuganow popiera kandydata Janukowycza; w sztabie kandydata Janukowycza uruchomiono gorącą linię, na którą można zgłaszać naruszenia ordynacji wyborczej (taką samą linię ma sztab Juszczenki, mają komitety wyborców i związki dziennikarzy, ale o tym ani słowa); konferencja prasowa kierownika biura kandydata Janukowycza - dwóch dziennikarzy, trzy minuty relacji, nie potrafię pojąć o czym; wprowadzono bezwizowy ruch Rosja -Ukraina, umowę podpisuje premier Janukowycz. Czterdziesta piąta minuta dziennika, wreszcie coś ludzkiego: żołnierz, zachorował na rzadki rodzaj raka, ojciec płacze przed kamerą, syn jest po chemioterapii, potrzeba 100 tysięcy dolarów na jego dalsze leczenie. I kto pomaga? Oczywiście, premier Janukowycz, na prośbę ministra obrony...
Dalej nie daję już rady, wyłączam telewizor. Dziennik podobno trwał pełną godzinę.
« wstecz | ciąg dalszy » |